środa, 27 grudnia 2017

Wilq - Superbohater.

„Wilq”. Bartosz Minkiewicz, Tomasz Minkiewicz.


Wywodzi się z „Produktu” i  jest szczytowym osiągnięciem polskiego komiksu początku nowego tysiąclecia. Wszystko jest w nim wyjątkowe, trochę zwariowane i trochę na opak.

„Wilq” jest jednocześnie komiksem superbohaterskim i pastiszem gatunku. Bohater zajmuje się typową dla swojej roli działalnością, czyli obroną miasta przed złoczyńcami, potworami, szalonymi naukowcami i superłotrami, ale sposób w jaki to robi i metody jakich używa, różnią go zdecydowanie od klasycznych pierwowzorów.

Największą siłą komiksu są inteligentne scenariusze zakończone wyraźną, zazwyczaj zaskakującą puentą oraz ocierające się o absurd dialogi. Dotyczą one często spraw codziennych, wokół których toczy się życie twórców, przeczytanych lektur, głośnych filmów, telewizyjnych programów przyrodniczych i edukacyjnych, bieżących wydarzeń społecznych i politycznych. Autorzy nie silą się na głębokie analizy, ograniczają się raczej do trafnych uwag i ciętych ripost. Wszystko może stać się tematem komiksu, wątkiem przewodnim zwariowanych dialogów czy celem interwencji superbohaterów.
Autorzy mają doskonały słuch językowy i wiele zabawnych fraz z życia potocznego zyskało w komiksie drugie życie, a kilka fraz z ich komiksów trafiło do słownika miłośników komiksu.
Rysunki w „Wilqu”, nawiązujące do stylistyki Butenki, ale wzbogacone o fantastyczne ujęcia, niebanalne kadrowania, zaskakujące perspektywy, są jedną z najlepszych rzeczy, jakie przytrafiły się polskiemu komiksowi w ciągu ostatnich 25 lat.

Lektura tego komiksu to wspaniała zabawa, ale i wymagająca przygoda intelektualna.

Tekst ukazał się w czasopiśmie "Fantom" nr 4/2017

piątek, 15 grudnia 2017

Krucjaty - Bóg tak che!


27 listopada 1095 roku w Clermont w środkowej Francji, papież Urban II wygłosił jedno z najważniejszych i najbardziej porywających mów w historii ludzkości. Do licznie zgromadzonego rycerstwa oraz przedstawicieli kościoła, w tym 12 arcybiskupów i 80 biskupów, skierował wezwanie do zbrojnej pielgrzymki w celu odbicia Jerozolimy z rąk muzułmanów.

Odzew przeszedł najśmielsze oczekiwania. Na jego wezwanie odpowiedziało około 100 000 ochotników: arystokratów, rycerzy, mieszczan i chłopów. Ludzie porzucali swoje majątki, domy, rodziny i ruszali w niebezpieczną, liczącą 3 000 kilometrów, podróż do Ziemi Świętej. Zdecydowana większość z nich już nigdy nie miała powrócić do swoich domów i rodzin.

Ich droga wiodła poprzez pustkowia Antolii, niebezpieczne górskie drogi Cylicji i rozpalone słońcem syryjskie pustynie. Krańcowo wyczerpani, dziesiątkowani przez głód, pragnienie, zimno, nieznane w ich krajach śmiertelne choroby, całymi miesiącami oblegali mury niezdobytych twierdz: Nikei, Antiochii, Ma'artu, Askalonu, Akki, Jerozolimy.

Na przestrzeni wieków krucjaty interpretowano na różne sposoby: jako przejaw fanatycznej, ślepej i okrutnej religijności, którą niosły do Lewantu wygłodniałe hordy chciwych barbarzyńców, jak i ucieleśnienie rodzącej się i rozkwitającej europejskiej kultury rycerskiej oraz chrześcijańskiej solidarności, które zrodziły potrzebę odzyskania świętych miejsc chrześcijan i ich ochrony przed Saracenami.

Pierwsza krucjata zapoczątkowała trwający 200 lat cykl świętych wojen przeciwko światu muzułmańskiemu, których celem było zdobycie i utrzymanie panowania nad niewielkimi, odizolowanymi od reszty świata enklawami zarządzanymi przez chrześcijan zewsząd otoczonych przez wrogich im wyznawców islamu.

środa, 13 grudnia 2017

Komiksy Tadeusza Baranowskiego.

„Skąd się bierze woda sodowa”, „Orient men”, „Antresolka profesorka Nerwosolka”, „O zmroku”, „Porady praktycznego pana”. Tadeusz Baranowski.
Komiksy Baranowskiego to jeden z najjaśniejszych i najbardziej kolorowych fragmentów rzeczywistości okresu późnego PRL-u. Przez lata zdobiły ostatnią stronę „Świata młodych”, kusząc czytelników wyrafinowaną kreską i mieszaniną intensywnych barw. Miliony Polaków dorastało wraz z nimi, kształtując swój gust i wrażliwość artystyczną.
Komiksy Baranowskiego pełne są inteligentnego, czasem nieco absurdalnego i surrealistycznego humoru, który stał się znakiem rozpoznawczym autora. Humor ten przemawiał zarówno do młodszego jak i dojrzalszego czytelnika, choć komiksy adresowane do tego drugiego, miały znacznie poważniejszą tematykę i nieco pikantniejszy charakter.
Kolejną cechą charakterystyczną tych komiksów są wspaniałe rysunki, czasem wypełniające całe plansze, bogate w treść i szczegóły a także zdumiewająca, baśniowa kolorystyka.
Dzięki swojemu uniwersalizmowi wszystkie komiksy Baranowskiego przetrwały próbę czasu i cieszą kolejne pokolenie dzieciaków.
Komiksy te to arcydzieła najwyższej, światowej klasy, nieliczne diamenty w naszej kulturowej koronie.

piątek, 8 grudnia 2017

„Sin City”. Frank Miller.


Siedmiotomowa saga noir autorstwa Franka Millera inspiruje nie tylko komiksiarzy, ale i filmowców oraz twórców reklam. Akcja komiksu rozgrywa się w Basin City, mieście występku zamieszkałym głównie przez ludzi przegranych, autsajderów skazanych na życiową porażkę. Miastem rządzą bezwzględni politycy, gangi, seksualni dewianci, skorumpowani policjanci oraz prostytutki, które w górnym mieście stworzyły własną, wyjętą spod prawa dzielnicę, będącą areną krwawych starć szumowin wszelkiej proweniencji.
Duże wrażenie robią wyraziste, zapadające w pamięć postacie, stojące zarówno po stronie dobra jak i zła. Jedni i drudzy warci są zainteresowania i czytelnik łatwo się z nimi identyfikuje. Tym bardziej, że granica między prawością a występkiem jest tu wyjątkowo cienka i często „źli” stają po stronie dobra, a „dobrzy” staczają się w otchłań występku. Owa relatywizacja dobra i zła, tak drażniąca w innych tego typu produkcjach, tutaj nie przeszkadza. Może dlatego, że w komiksie nie ma miejsca na przebaczenie i zło zazwyczaj zostaje ukarane z okrutną skutecznością.
Komiks utrzymany jest w czarno-białej stylistyce, którą czasem tylko wzbogaca dodatkowy kolor, co idealnie współgra z mroczną treścią komiksu.
„Sin City” to komiks czysto rozrywkowy, ale jest to rozrywka najwyższej próby. W swojej kategorii, to absolutne mistrzostwo świata.

środa, 6 grudnia 2017

„Likwidator”. Ryszard Dąbrowski.


Od dwudziestu pięciu lat komiks Dąbrowskiego zachwyca intensywną fabułą, inteligentnymi dialogami, satyryczną kreską, świetnymi karykaturami. Niezwykłe jest zaangażowanie autora w sprawy społeczne i polityczne, których większość rodzimych twórców komiksowych nawet nie zauważa.
Jednakże, jako że obecnie jestem wydawcą tej legendarnej serii, której poszczególne albumy doczekały się tłumaczeń na język rosyjski, hiszpański i czeski, niezręcznie mi o niej pisać. Dlatego pozwolę sobie zacytować sam siebie sprzed niemal piętnastu lat, czyli z czasów, gdy z komiksami Dąbrowskiego nie miałem jeszcze nic wspólnego.


„Likwidator” to komiks z krwi i kości, to sama esencja komiksu. Dąbrowski, wykorzystując możliwości tego nośnego medium, przemyca do popkultury idee ważkie, buntownicze, rewolucyjne. Jak sam mówi w wywiadzie dla „Ślizgu”: „Przyznam szczerze, że moje komiksy to dywersja kulturalna. Żyjemy w czasach wojny kulturowej, dlatego trzeba wykorzystywać wszelkie środki”.
Komiks ten zmusza do refleksji, do zastanowienia się nad kondycją człowieka i cywilizacji ludzkiej, do spojrzenia w przyszłość i uświadomienia sobie otchłani, w kierunku której nieuchronnie zmierzamy. „Generalnie jest to komiks nastawiony na prowokowanie [...] nie sposób mieć poglądy takie jak Likwidator, ale mniej więcej ten odcień”.
Likwidator od przeszło dwudziestu pięciu lat walczy na froncie, który większości naszym twórcom mainstreamowym nawet nie zdążył się jeszcze przyśnić. Miałkość i nijakość współczesnej literatury głównego nurtu w zderzeniu z tym komiksem jest aż nadto widoczna.


wtorek, 21 listopada 2017

Trylogia Nikopola

"Targi nieśmiertelnych", "Kobieta pułapka", "Zimny równik" - Enki Bilal.
Komiksowe arcydzieło Enkiego Bilala jest nieco surrealistyczną dystopią, z której wyłania się mroczna przyszłość naszej planety, pełna wojen, religijnego fanatyzmu, politycznych ekstremizmów, rozwarstwienia społecznego, eksperymentów genetycznych oraz postępującego wyalienowania człowieka. Jest to obraz społeczeństwa, w którym niczym w zdeformowanym zwierciadle odbija się nasza rzeczywistość.
Bilal z właściwą sobie wirtuozerią połączył twardą s-f z fantastyką socjologiczną oraz mitologią, dzięki czemu uzyskał wielowymiarowe, pulsujące życiem uniwersum. Autor osiągnął to bez zbędnego wysiłku, popychając akcję do przodu powoli, wręcz flegmatycznie, poszczególne sceny jak gdyby mimochodem spajając w skomplikowany i miejscami niełatwy w odbiorze obraz całości.
Trafną krytykę społeczną uzupełnia oryginalna fabuła oraz zaludniająca komiks plejada wyraźnie zarysowanych, ciekawych zarówno od strony psychologicznej jak i fizycznej postaci „pięknych kobiet i brzydkich mężczyzn”.
Efektem tych wielorakich, artystycznych zabiegów jest obraz ponurego, wyziębionego i pozbawionego nadziei świata, w którym dzikie zwierzęta mają prawa ludzkie. Ale nawet tu od czasu do czasu odnajdujemy odrobinę surowego piękna, a bohaterowie podczas uprawiania seksu recytują poematy Baudelaire.
Dzieło Bilala olśniewa także od strony graficznej. Realistyczne, pełne koloru i światła, pieczołowicie narysowane plansze robią piorunujące wrażenie. Szczególnie silny efekt autor osiąga stosując swój realizm do odrysowania zupełnie odrealnionego świata i zasiedlających go fantastycznych postaci.

Komiks doczekał się bardzo udanej ekranizacji dokonanej przez samego Enkina Bilala.

sobota, 18 listopada 2017

Lobo - ostani Czernianin.


„Lobo”. Keith Giffen, Simon Bisley, Alan Grant. Jest bezdyskusyjnym faktem, że zbiorową wyobraźnią przynajmniej dwóch ostatnich pokoleń zawładnęli superbohaterowie zza oceanu. Dziesiątki filmów, setki kreskówek, tysiące komiksów wygenerowały gigantyczne uniwersum, nie zawsze rządzące się prawami nauki, ale zawsze mocno oddziałujące na wyobraźnię i emocje odbiorców. W tej lekko ciepłej, mdławej, infantylnej, popkulturowej zupie trafiają się kęsy o wyraźnie pikantnym, intensywnym smaku. Takim kęsem jest seria komiksów „Lobo”.

Bohater stworzony przez trio autorskie, na co dzień zajmuje się rzeczą najzupełniej dla superbohatera naturalną czyli eliminowaniem różnych podejrzanych kreatur, często za sowitym wynagrodzeniem, ale jeszcze częściej dla samej przyjemności, z potrzeby relaksu czy chęci poprawienia ogólnej higieny międzyplanetarnego uniwersum. To, co w tym komiksie zachwyca najbardziej, to niczym nie ograniczona wyobraźnia twórców. Ich bohater przyjmuje zlecenia nie tylko na złoczyńców, ale nie waha się stanąć przeciwko osobom powszechnie szanowanym, takim jak: Batman, Hitman, Maska, a nawet Święty Mikołaj czy sam Boug. Obrazoburcze pomysły twórców sięgają jeszcze głębiej, a postacie występujące w komiksie okazują się być dalekimi od naszych uwarunkowanych kulturowo wyobrażeniach o nich, np. wielkanocny zajączek to zazdrosny o bożonarodzeniowe atrakcje przedstawiciel „wysoko postawionych osób” zlecający morderstwo Świętego Mikołaja, który z kolei okazuje się bezwzględnym tyranem wykorzystującym elfy do niewolniczej pracy. Absurdalność sytuacji, ich zupełna niemożliwość zaistnienia, są nośnym środkiem artystycznym, który twórcy wykorzystują z premedytacją i bez żadnych ograniczeń.


Jednak największym sukcesem tego komiksu jest niewymuszona i naturalna łatwość rozbawienia czytelnika, dzięki czemu komiks wybija się wysoko ponad przeciętność superbohaterskich produkcji.