Miałem nadzieję skrobnąć parę słów z wrażeń po lekturze "Świętego Geneta", ale póki co, nie da się :)
Powieści autora "Dziennika złodzieja" czytałem kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu i niestety, zanim siądę do Sartre'a, musze je sobie wszystkie przypomnieć ("kurde bele" - jak mawiał Lobo - myślałem, że lektury z wczesnej młodości czyta się ponownie dopiero na satrość, a nie w sile wieku, ale trudno, w tym przypadku na pewno warto). A zacząłem od "Matki Boskiej Kwietnej".
0 komentarze:
Prześlij komentarz